This is some flash content - you'll need the flash plugin to see it


Dla producentów mleka

Zagrożenia w produkcji żywności


W produkcji żywności generalnie występują zagrożenia natury fizycznej, chemicznej i biologicznej. Zagrożenia fizyczne to różnego rodzaju ciała obce, metalowe  czy plastykowe części urządzeń, stłuczone szkło itp. Zagrożenia zaś biologiczne to różnego rodzaju drobnoustroje i ich toksyny mogące powodować zatrucia i zakażenia pokarmowe, a także ograniczać trwałość produktów i  ich dalszą przydatność technologiczną. Główne zagrożenia chemiczne, to substancje związane z zanieczyszczeniem środowiska (metale toksyczne i dioksyny), stosowaniem chemicznych zabiegów ochrony roślin (pestycydy) i  podawaniem zwierzętom leków bez zachowania okresów karencji lub substancji niedozwolonych np. stymulatorów wzrostu. W przypadku  zagrożeń fizycznych i biologicznych, stosując różnego rodzaju detektory, procedury kontrolne czy procesy technologiczne w dalszym etapie przetwarzania, można zagrożenia te ograniczyć lub wyeliminować.  Nie da się jednak usunąć skażeń chemicznych, które zostały wprowadzone do łańcucha żywieniowego na etapie upraw polowych i  produkcji pasz czy też żywienia zwierząt. Skażenia te są później źródłem podwyższonych poziomów substancji toksycznych w tkankach zwierzęcych i surowcach do produkcji żywności.
W naszym regionie , pozbawionym większych zakładów nie ma ryzyka związanego ze skażeniami pochodzenia przemysłowego. Panować też można - przestrzegając okresów karencji - nad poziomami   pestycydów i leków weterynaryjnych. Problemem natomiast może być w najbliższych latach, utrzymanie dopuszczalnych poziomów dioksyn - najsilniej działających i najbardziej szkodliwych substancji toksycznych, które mogą wywoływać też choroby nowotworowe. To właśnie dioksynami próbowano otruć prezydenta Ukrainy
Dioksyny powstają głównie w czasie niektórych procesów przemysłowych, spalania odpadów zawierających tworzywa sztuczne, głównie śmieci i  skażają powietrze, glebę i zbiorniki wodne. Tą drogą trafiają do organizmów ludzi i zwierząt. Są wielkim problemem gdy znajdą się w żywności. Pamiętamy wszyscy  przypadek zatrucia kurczaków w Belgii sprzed kilku lat . Przyczyną skażenia były wtedy pozostałości oleju transformatorowego w cysternie, którą przewożono też używany do produkcji paszy olej roślinny. Przed kilkoma  miesiącami docierały do nas wiadomości o problemach z serem mocarella, produkowanym we Włoszech w okolicach pogrążonego w stertach śmieci  Neapolu. Ostatni przypadek, to skażenie wątróbek ryb bałtyckich.  
Z tych to względów poziomy dioksyn w żywności są systematycznie kontrolowane. Dotyczy to też mleka surowego i przetworów mleczarskich. Każdej wysyłce eksportowej produktów wysyłanych ze Spółdzielni Mleczarskiej „MLEKPOL” w Grajewie musi towarzyszyć świadectwo weterynaryjne potwierdzające, że poziom dioksyn mieści się w dopuszczalnych granicach. Na razie jest wszystko w porządku.  A jak będzie za kilka lat?
Świadomość ekologiczna naszego społeczeństwa ciągle rośnie. Jednakże jest jeszcze pewna grupa rodaków, którzy za nic mają ochronę środowiska. Należą do nich ci mieszkańcy wsi, a także miast, którzy w swoich posesjach spalają śmieci, a z nimi różne folie i plastykowe opakowania. Ludzie ci uważają, że w ten sposób najłatwiej i najskuteczniej można pozbyć się problemu. To nieprawda! Jest to najgorszy ze  sposobów pozbywania się odpadów! Postępując tak doprowadzamy do skażenia  środowiska,  w którym żyjemy. Narażamy  też zdrowie nasze i naszych sąsiadów. W jakim stanie   pozostawimy naszą Ziemię przyszłym pokoleniom?
Róbmy więc wszystko aby region nasz był nadal Zielonymi Płucami Polski, a pasące się na zielonych i soczystych pastwiskach, szczęśliwe krowy dawały smaczne i zdrowe mleko.

Lek. wet. Józef Matyskieła